Pielgrzymka na Jasną Górę – 2014

1 sierpień

Przyjechaliśmy do miejscowości Boruń. Zostaliśmy przywitani przez: Karinę, Kaśkę, Bożenę i Klaudię Kielech. Potem dołączyli do nas: małżeństwo Bukowskich wraz z Sylwią Baran, która była wyraźnie przestraszona jazdą z Jurkiem. Bowiem wice- prezes Siloe dzwonił co 2 minuty do Kariny z pytaniem: „czy trzeba skręcić w lewo czy w prawo”. Po południu dojechali do nas: rodzina Słomków z wolontariuszem Łukaszem, Sylwia i Damian. Wieczorem Karina z Jurkiem wyjechała do Krasnegostawu po Joannę i Pawła. I Karina stwierdziła, że nigdy więcej nie wsiądzie do samochodu z Jurkiem. Nigdy więcej. Łącznie Boruń gościł 11 osób, nie licząc domowników. Wieczór spędziliśmy w świetnej atmosferze.

 

2 sierpień

Mama Bożena wstała o piątej i przez 1,5h smażyła naleśniki dla nas wszystkich. Juruś Bukowski zarządzał manufakturą robienia kanapek na drogę. Biedna Sylwia B. została przez niego brutalnie wykorzystana. Sprawa trafiła do sądu. A mianowicie chodziło o to, iż nakazał jej smarować chleb masłem i układać RÓWNO plasterki sera ŻÓŁTEGO.

Spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do Krasnegostawu trzema samochodami( Oksany- sąsiadki, mamy, Jurka). Msza dla pielgrzymów z grupy 17( Chełm) i 18( Krasnystaw) odbyła się o godz.  11.30. Wyjście pątników zaplanowano natomiast o godz. 13.30.

 

3 sierpień

Siloe, dzięki gościnności mieszkańców Chorupnika i Zakrzówka przeżyło pierwszą noc świetnie. W tym miejscu warto wyjaśnić, że naszą silolowską grupę w szeregach gr. 17 reprezentuje Sylwia Baran wraz ze swoimi wolontariuszkami: Moniką i Karoliną. Natomiast: Andrzej Słomka, Oliwka Radzik, Mieczysław Mrozik i Krysia, są w gronie pielgrzymów i wolontariuszy w gr. 18. Mimo teoretycznego podziału na grupy, praktycznie- postoje i wolny czas spędzamy razem. Tak zostanie już do końca.

Co dziś na trasie?

8:55 (Borów, postój pod jabłonią) Wszyscy czujemy się świetnie pod względem fizycznym, aczkolwiek noclegi z Oliwką są źródłem i powodem trwałych uszkodzeń na tle psychicznym. Śmieje się ona w środku nocy i budzi starszych domowników. Jurek, Łukasz i Andrzej zapomnieli ręczników i pani, u której nocowali w dobroci serca stanęła przy drodze i zwróciła im ich własność.

12:25 O 11:00 uczestniczyliśmy w mszy św. (Olchowiec), podczas której ksiądz mówił, że z Eucharystii można czerpać dużo sił na każdy dzień

14:21 Postój w Żółkiewce. Jemy spaghetti. Jurek oblał Oliwkę kawą, a Kaśka oranżadą. Arek natomiast oblał Jurka 1/3 wiaderka wody. Jak widać ogromny upał sprzyja bezmyślności i dziwnym pomysłom. Krysia mówi, że jest niefotogeniczna, ale właśnie, że nie- bo ładnie wychodzi na zdjęciach.

19:30 „Chyba zaraz trzeba się zbierać”- powiedział Jurek. Za chwilę idziemy na apel w kościele w Wysokim. Myślimy, że będzie to dobry czas na wyciszenie i podsumowanie kolejnego dnia.

  1. S. Do ważniejszych wydarzeń należy fakt, iż, że, ponieważ Zdybel Andrzej stał się częścią Siloe. Niezmiernie się z tego cieszymy.
  2. S2  Podczas postoju w Żółkiewce niejaka Joanna Ludwiczuk skonstruowała za pomocą kukurydzy i flamastra nową towarzyszkę pielgrzymki- Margolcię. Odnalazła się w naszej grupie.

4 sierpień

Wyszliśmy dziś z Wysokiego. Nocleg spędziliśmy jako całe Siloe u bardzo miłych państwa. Rozmowy( nawet te polityczne) trwały do późna w nocy. Przed wyjściem odwiedził Mietka brat- Ryszard. Mimo było nam poznać kolejną osobę z rodziny Mrozik. Asia i Paweł z bólem serca opuścili nasze zgromadzenie. Inne sprawy zmusiły ich do powrotu. Dzień wcześniej wyjechał od nas nasz kochany Arek Adamczuk. Jest z nami za to duchem, ponieważ dzwoni, pyta co u nas i prosi o modlitwę za niego i za L’ arche.

5 sierpień

Dzisiejsza konferencja słuchana w drodze mówiła o tym jak osiągnąć świętość.

Pierwsze primo: robić swoje najlepiej jak się potrafi.

Drugie primo: być radosnym.

Trzecie primo: modlić się.

Czwarte primo: być pomocnym dla innych.

Z innych ciekawych spraw naszej silolowskiej grupy:

  1. Dołączył do nas kolejny nowy wolontariusz. Jurek twierdzi, iż Oliwka zaczęła czuć do niego miętę przez rumianek. Ma na imię Mateusz i ma 15 lat. Pozdrawiamy Mateusza.
  2. Kolejnym nowym wolontariuszem jest Marcin z Żółkiewki. Cechują go takie cechy jak: chęć do życia i miłość do ojczyzny, a przy tym nadzwyczajna chęć pomocy uczestnikom pielgrzymki poruszającym się o 4 kółkach.
  3. Andrzej Słomka po kilku dniach słabszego samopoczucia, czuje się lepiej. Wiele zawdzięcza opiece medycznej Piguły Krzyśka.
  4. Karinę dopadła asfaltówka.
  5. Mietek dzielnie i wytrwale walczy z nałogiem tytoniowym. Cała grupa wierzy, że wytrwa w swoim postanowieniu.
  6. Jurek mówi, że Wiola( nie żona, tylko taka inna), próbuje się wkupić w łaski poprzez usługi kelnerskie świadczone na rzecz Łukasza Łagowskiego, który asertywnie odmawia wyżej świadczonych usług.
  7. Krysia często mówi: „Spokojnie. Dobrze, dobrze, dobrze.”

 

6 sierpień

Idzie się nam bardzo dobrze. Wiadomo, pojawiają się kryzysy spowodowane upałem i zmęczeniem, ale o wiele więcej spraw nas buduje. Mamy tu na myśli m. in. nowych wolontariuszy takich jak: Wiola, brat „Moro”- Andrzej i Mateusz. Wkupili się na stałe w łaski i są wielką częścią naszej pielgrzymki. Dzisiaj złączyliśmy się z innymi grupami w Annopolu i przekroczyliśmy Wisłę.  Co u nas?

  1. Mietek stale wytrzymuje bez palenia i jest szczęśliwy, że idzie. („Okulary przeciwsłoneczne, noga na nogę i do przodu”). To wielki podróżnik.
  2. Oliwka w geście solidarności z Mietkiem stworzyła własne postanowienie i również dzielnie je kontynuuje.
  3. Andrzejek czuje się dobrze. Wspiera i pociesza wszystkich, którym brakuje sił. Jest naszym wielkim wsparciem.
  4. Krysia jest dzielna. Budzi rano tych, którym niełatwo przychodzi wstawanie o 4 rano.
  5. Sylwia B. razem ze swoimi wolontariuszkami: Karoliną i Moniką z gr. 17 baaardzo się polubiły. Widzimy się na trasie i spędzamy razem postoje.

7 sierpień

„ Co mi daje wiara w Chrystusa? Co zmienia w moim życiu…? Każdy musi odpowiedzieć indywidualnie na to pytanie. Ja mogę jedynie dać  s w o j e  świadectwo. Mi to daje przyszłość. Nie tą tu na Ziemi, ale przyszłość taką prawdziwą, pełną. Skoro więc mamy dany tu na Ziemi swój czas, to rozdawajmy odważnie swoje życie, dzielmy się nim z innymi w dobry sposób. Radość- czy my szukamy tej radości, która jest w nas? Standardowy przykład: Kuba jedzie na Hawaje. Wraca. Pokazuje wszystkim zdjęcia. Opowiada. I pewnie te Hawaje nie dały mu tyle radości co pokazywane zdjęcia. My potrzebujemy znaleźć tę prawdziwą radość życia. Bezinteresowną.”- fragment kazania głoszonego podczas mszy w Ćmielowie.

 

8 sierpień

Po raz pierwszy odkąd zaczęliśmy swoją pielgrzymkę- padał deszcz. Wjechaliśmy na Święty Krzyż. Po mszy Wiola wyruszyła na polowanie posiłku. Wróciła z całym pudełkiem pysznych jogurtów, co bardzo uszczęśliwiło Karinę. Katarzyna udzielała się medialnie w radiu eR, a Jurek wymyślił robienie zdjęć w strugach deszczu. Gdy dotarliśmy na nocleg w szkole( Huta Stara) dołączyli do nas nasi nowi- starzy wolontariusze( Paweł, Asia, Karolina- siostra Asi). Nowi, bo przybyli dzisiaj po chwilowej nieobecności, a starzy, ze względu na to, że udzielali się wcześniej w naszym stowarzyszeniu Siloe. 8 sierpnia był też dniem kontuzji kolana Kariny.

 

9 sierpień

Do naszego stada wciąż dołączają nowi pielgrzymi, którzy stają się wolontariuszami. Jest to dla nas miłe, ponieważ wspierają nas swoją pomocą i obecnością. W kolejny upalny dzień naszej wędrówki, przed najważniejszym jej punktem( mszą św.), nasza grupa została poproszona o udzielenie wywiadu do telewizji. Chorąży Orszański, brat Andrzej „Moro” wypowiedział się w imieniu naszego stowarzyszenia, a Oliwka uzupełniła brakujące fragmenty wypowiedzi swojego poprzednika. Po mszy udaliśmy się na miejsce posiłku. Zostaliśmy zaproszeni na obiad do bardzo sympatycznej starszej pani, która niezmiernie polubiła Andrzeja S. Nie chciała go potem „wypuścić”. Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie w towarzystwie Cioteczki i jej Kumpeli. Cioteczka zaprosiła nas do siebie za rok i powiedziała, że czeka na nas z otwartymi drzwiami i sercem. Powierzone nam intencje gospodyń przedstawiliśmy NMP podczas modlitwy różańcowej.

 

10 sierpień

Dziś w planie 40km wędrówki. Wychodzimy o 5:30. To dzień niespodzianek. Będą towarzyszyć nam rodzice nowego wolontariusza Mateusza, a jego siostra z okazji kolejnej próby zdania egzaminu na prawo jazdy upiecze pysznego murzynka. Będą towarzyszyć nam również rodzice Andrzeja S., o czym wymieniony wyżej uczestnik nic nie wie. Karina, która 2 dni wcześniej doznała urazu kolana, była skazana na jazdę z Jerzym Bukowskim w jego samochodzie, co oboje wspominają nieszczególnie. Sylwia Ch. prawie codziennie zakłada sukienki i swój piękny kapelusz, więc oprócz tego, że pomaga, dodatkowo wygląda ślicznie. Nasza pani architekt po wakacjach będzie realizowała swoją pasję rysowania, ponieważ rozpoczyna studia na Politechnice Krakowskiej.

 

11 sierpień

Jedyny dzień kiedy można było się wyspać, bowiem dzień rozpoczęliśmy od mszy w Małogoszczu o 8:30, podczas której biskup Cisło docenił trud pielgrzymowania osób niepełnosprawnych. To był drugi dzień naszego pielgrzymowania kiedy padał deszcz. Dotarliśmy na nocleg przemoknięci do suchej nitki. Nie pomogły nawet płaszcze przeciwdeszczowe i worki na śmieci. Mietek, Andrzej, Jurek, brat „Moro”, Wiola i Kaśka wybrali się na wieczorny apel. Jak się okazało kościół był wypełniony ludźmi po brzegi. Czymś wyjątkowym była atmosfera modlitwy i duch pielgrzymki. Wszyscy inni z naszej grupy „Siloe i przyjaciele” szykowali się w szkole do snu. Poza tym, powszechnym zjawiskiem było suszenie ubrań i butów suszarką do włosów. Najdzielniej z tym ostatnim radził sobie Łukasz Łagowski, który suszył buty swojego podopiecznego Andrzeja.

 

12 sierpień

Dzień rozpoczęliśmy mszą świętą o 7:00 we Włoszczowej. Był to dzień, w którym składaliśmy na ręce biskupa Karpińskiego postanowienia pielgrzymkowe. Profilaktycznie ubraliśmy się szczelnie w płaszcze przeciwdeszczowe, gdyż poprzedni dzień dał się nam we znaki. Pogoda była zmienna, z przewagą słonecznej. Konferencja, której słuchaliśmy podczas trasy przedstawiła nam kim był i jak żył bł. Ks. Jerzy Popiełuszko. Był on człowiekiem wyznającym zasadę, aby „zło dobrem zwyciężać”. Był to kapłan, który nie lubił się wywyższać. Cechowała go tak trudna do osiągnięcia pokora życia, ale też siła, którą czerpał z wiary w Chrystusa.

Nocleg w Koniecpolu. Nasz Brat Porządkowy Dżony miał dziś urodziny. Przyjaciele przygotowali dla niego niespodziewaną niespodziankę. Następnie wszyscy zaśpiewaliśmy mu „100 lat”. Wszystkiego dobrego Dżony =)

 

13 sierpień

Środa była dniem pełnym przygód. Oliwia i Kasia, zaproszone przez Monikę, postanowiły jeden etap drogi spędzić w gr. 17. Tam ksiądz przewodnik zachęcał pielgrzymów do mówienia o wrażeniach z pielgrzymki. Dziewczyny postanowiły opowiedzieć trochę o Siloe. „Było bardzo fajnie. Siedemnastka przyjęła nas świetnie”- relacjonuje Oliwka. Po czym uzupełnia: „Chwilę po tym jak skończyłyśmy mówić, ksiądz Krzysztof zagrał nam i zaśpiewaliśmy wszyscy piosenkę ze słowami:  „Przyjdź i obmyj się w sadzawce Siloe””.

Wieczorem zgromadziliśmy się wszyscy przy ognisku, aby podsumować trud i szczęście naszego pielgrzymowania. Znów jednak padał deszcz. Bądźmy szczerzy. Lało jak z cebra. Stąd nie mogliśmy się nacieszyć swoją obecnością przy ognisku wystarczająco. Mimo deszczu było jednak ciepło. Nocleg spędziliśmy w warunkach ekstremalnych, ale cóż to jest w obliczu tego, że przed nami Jasna Góra.

 

14 sierpień

Hmm… Co do opisu tego dnia, umowa jest taka: najpierw suche, bezuczuciowe fakty, później żywe relacje świadków, ok?

Suche fakty są takie, że rano dzień podnosił się rześko po deszczu, a my… leniwie wygrużaliśmy się spod naszych śpiworów. Wstaliśmy ok. 4, a wyszliśmy o 6. Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że wieczorem spaliła nam się żarówka i rano ubieraliśmy się praktycznie po ciemku.  Od Jasnej Góry dzieliło nas już 17 km, co podzieliliśmy na dwa odcinki. Pierwszy etap był żwirowo- leśny, następnie postój na łące i potem: kierunek Częstochowa. Wszystkim dopisywały świetne nastroje. Całą drogę żartowaliśmy, śpiewaliśmy, wymienialiśmy się numerami. Odmówiliśmy też koronkę do Miłosierdzia Bożego i tajemnicę światła różańca. Chętnych do pomocy było wielu, z resztą- cała gr. 18 była z nami już zgrana przez te wszystkie dni drogi. Z tego co wiemy od Sylwii i dziewczyn- atmosfera grupy 17 była równie świetna. Na wałach jasnogórskich pojawiliśmy się około godz. 11. Odśpiewaliśmy „Pod Twoją Obronę” i ukochaną pieśń Jana Pawła- „Barkę”. Następnie skierowaliśmy swoje kroki przed obraz Maryi, a o godz. 13 uczestniczyliśmy w uroczystej mszy wraz z setkami innych pielgrzymów. Jak to było z drogą powrotną….?Aha. Może inaczej. Sylwia Ch., Łukasz, Sylwia B., Monika i Karolina zostali na Jasnej Górze do 15 sierpnia, a pozostali z różnymi przygodami dotarli do domów 14 sierpnia. „Ciekawe czy czekają na mnie z kolacją w zakładzie..? ”- powiedział Mietek, który wrócił o godz. 22 do DPS-u .

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *