Wycieczka do Trójmiasta 

Jesienne pielgrzymki i wycieczki wpisały się już w naszą wspólnotową tradycję. Tym razem wszystko potoczyło się bardzo szybko, spontanicznie. Na podjęcie decyzji mieliśmy tylko 2 tygodnie.  Chcieliśmy pojechać nad polskie morze bałtyckie. I tak się stało. Wieczorem 25 września 2014 roku 44- osobowa grupa (niepełnosprawni na wózkach: 18 osób, niepełnosprawni chodzący: 6 osób, wolontariuszy: 18 oraz dwoje dzieci) zebrała się na peronie Dworca Głównego w Lublinie.  pociąg do Gdańska odjeżdżał o godz. 19.50. Mieliśmy rezerwację całego wagonu i dlatego bez przesiadki dojechaliśmy do Gdańska. Obsługa PKP była dla nas uprzejma.

Gdańsk okazał się miastem przyjaznym dla osób niepełnosprawnych, ponieważ na Dworcu Głównym funkcjonują windy osobowe, a pociągi posiadają specjalne platformy dla wózków inwalidzkich. To duże ułatwienie sprawiało, że nie było problemu z przemieszczaniem się np. na inny peron. Po przyjeździe do Gdańska (nad ranem) czekał na nas miły pan kierowca, który zapakował nasze bagaże do samochodu. Bez obciążenia dojechaliśmy niskopodłogowym autobusem do Sobieszewa. Gościnnych pokoi użyczyły nam siostry z Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Tam też  mieliśmy wykupione obiadokolacje. Ośrodek jest przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością, a życzliwe siostry zakonne wraz z księdzem kapelanem tworzą miłą, rodzinną atmosferę.

W piątek zaraz po zakwaterowaniu, szybkim odświeżeniu się po całonocnej podróży poszliśmy do Kaplicy na Mszę Świętą.   Z Bogiem zaczynaliśmy każdy  dzień naszego pobytu na Wybrzeżu.

Szybkie śniadanie,  podział na 4 grupy i wyjazd na zwiedzanie Sopotu lub Gdyni. Nawet pogoda sprzyjała naszym wojażom. Niektórym przydawały się przeciwsłoneczne okulary na sopockim molo. Był to wspaniały wypoczynek po „zarwanej” nocy w pociągu. Wiele osób z naszej wspólnoty po raz pierwszy zobaczyło morze. Urzekło nas swoim bezkresem, wielobarwnością i szumem relaksujących fal. Sesjom zdjęciowym nie było końca, nawet mewy nam pozowały. Był to oryginalny Teatr Mew.

Sobota upłynęła nam na zwiedzaniu Gdańska oraz Westerplatte. Do tego historycznego miejsca popłynęliśmy statkiem. Podczas rejsu mijaliśmy m.in Stocznię Gdańską i Targ Rybny. Na Westerplatte wysłuchaliśmy słów Jana Pawła II odtworzonych z telefonu komórkowego Kasi Kielech. Święty Papież będąc na tym miejscu w roku 1987 przypominał zebranej tam młodzieży, że każdy z nas musi bronić wartości, tak jak bronili polskiego Półwyspu żołnierze pod dowództwem mjr. Henryka Sucharskiego w okresie II Wojny Światowej.

W drodze powrotnej zwiedziliśmy Gdańską Starówkę: Bazylikę konkatedralną Wniebowzięcia NMP i oczywiście pomnik Neptuna – mitologicznego władcy mórz. Po tych wojażach wróciliśmy autobusem MPK do miejsca noclegu czyli do gościnnego Ośrodka w Sobieszewie.

Niedziela była ostatnim dniem naszej wyprawy nad morze, dlatego każdy mógł go spędzić według własnego pomysłu. Część grupy już z samego rana pojechała do Gdańska, aby tam w Kościele pw.  Św. Brygidy uczestniczyć w Eucharystii. Pozostali modlili się w zakonnej Kaplicy, a potem poszli pieszo pożegnać się z morzem. Niektórzy moczyli nogi… kąpali się nawet, biegali po plaży… A ta radość działa się za sprawą naszych oddanych wolontariuszy, którzy dzielnie spełniali nasze pragnienia.

Po obiedzie zwartą grupą znów wyruszyliśmy do Gdańska, tym razem w drogę powrotną do Lublina. 9 godzin w podróży upłynęło nam na opowiadaniu wrażeń. Były to dla nas niezapomniane dni spędzone nad morzem wśród życzliwych nam ludzi. W tym miejscu dziękujemy Jurkowi Bukowskiemu – naszemu pomysłodawcy całej tej wspaniałej wyprawy oraz kochanym wolontariuszom, którzy nie oszczędzali swoich sił, aby pokazać nam to, co dla nas jest mało dostępne, a godne uwagi.

Joanna Pąk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *